Między młotem a kowadłem

Dlaczego tak trudno jest uratować chylące się ku upadkowi państwo? Rządy znalazły się między Scyllą rynków a Charybdą elektoratów i recesji. Rynki wymagają od nich cięcia wydatków i ograniczenia zadłużenia, grożąc obniżaniem ratingów i utopieniem krajów w odmętach bankructwa. Niestety, oszczędności i cięcia budżetowe grożą ograniczeniem wzrostu gospodarczego. To z kolei zwiększyłoby bezrobocie i niezadowolenie wśród wyborców. Z punktu widzenia rządzących każde rozwiązanie jest złe. Prawda jest taka, że rynki finansowe rozrosły się do niewyobrażalnych rozmiarów i zastępują demokrację. Rządzący są ich zakładnikami. Jeśli sprzeniewierzą się wyborcom – odejdą w polityczny niebyt, jeśli rynkom – te zniszczą ich oraz zarządzane przez nich gospodarki.

Świat skręcił w kierunku gospodarki „super-wolnorynkowej”. Zapanowało przekonanie, że rynek sam się ureguluje, a jego niewidzialna ręka wszystko załatwi. Wystarczy jej nie przeszkadzać i powstrzymać się od wprowadzania niepotrzebnych obostrzeń prawnych. Zabawne, że choć orędownicy tego poglądu powołują się na liberalizm w wydaniu jego twórcy, myśliciela Adama Smitha, to mają z autorem niewiele wspólnego. Neoliberałowie sprawiają wrażenie, jakby zapomnieli, że Smith wcale nie opowiadał się za zupełnym pozostawieniem rynku bez kontroli.

Kroplówka na gilotynie

Kryzysu należy się bać, ale w sposób twórczy i zawsze mieć plan B, który pozwoli zarabiać nawet w niekorzystnym otoczeniu ekonomicznym. W końcu wtedy, kiedy cena spada – to można kupić taniej i poczekać, aż wzrośnie. Rynek finansowy jest tykającą bombą zegarową już od dobrych dziesięciu lat. A skoro tak, to może sobie „potykać” jeszcze i następne dziesięć.

Paul Volcker, były szef Rezerwy Federalnej powiedział, że skoro w ciągu ostatnich kilkunastu lat obserwowaliśmy już kilka istotnych kryzysów, to znaczy, że cały system gospodarczy jest do wymiany. Taka jest prawda – ład ekonomiczny wymknął się spod kontroli. Ta sytuacja przywodzi na myśl balladę Goethego pod tytułem „Uczeń Czarnoksiężnika”. Czarownik, opuszczając zamek, polecił swojemu podopiecznemu, by przygotował mu kąpiel. Ten, zamiast samemu nosić wodę, rzucił zaklęcie na miotłę, aby wykonała pracę za niego. Kiedy jednak wanna napełniła się, nie potrafił przypomnieć sobie zaklęcia odwołującego ożywione narzędzie. Porąbał je więc na kawałki, ale to tylko pogorszyło sprawę. Pocięte części zamieniły się w nowe miotły, a woda zaczęła zalewać pomieszczenie. Wtedy na szczęście przybył czarnoksiężnik i uratował cały świat przed potopem. Obawiam się, że my również, zupełnie jak bohater utworu literackiego, uruchomiliśmy proces, którego nie potrafimy zatrzymać. Pytanie, kto dla nas będzie tym czarnoksiężnikiem?

Spis treści:

Część – 1 https://www.pozycjonowanie-stron-rzeszow.pl/kapitalizm-podczas-zawalu-ekonomia-cz-1/
Część – 2 https://www.pozycjonowanie-stron-rzeszow.pl/kapitalizm-podczas-zawalu-ekonomia-cz-2/
Część – 3 https://www.pozycjonowanie-stron-rzeszow.pl/kapitalizm-podczas-zawalu-ekonomia-cz-3/
Część – 4 https://www.pozycjonowanie-stron-rzeszow.pl/kapitalizm-podczas-zawalu-ekonomia-cz-4/

Facebook Comments
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Człowiek

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Żuraw warsztatowy

Żuraw warsztatowy Wszędzie tam, gdzie zachodzi potrzeba podniesienie mniejszego bądź więks…