Fundusze rozdają karty

Książki o ekonomii, do których lektury mam nadzieję wrócą kiedyś ludzie świata finansów i politycy, wspominają o popycie i podaży, jako o czynnikach kształtujących ceny. Dzisiaj ceny ustalają fundusze inwestycyjne. Najlepiej widać to na wykresach cen surowców. W okresie 2002-2008 kurs ropy wzrósł siedmiokrotnie, podczas gdy globalny popyt na nią na świecie wzrósł o 10 proc. Powiedzmy sobie szczerze, gdyby podaż i popyt miały coś wspólnego z ceną ropy, to wartość baryłki nie spadłaby w drugiej połowie 2008 roku ze 147 do 35 dolarów. Przecież w ciągu tych kilku miesięcy jej zużycie wcale nie spadło czterokrotnie!

Kiedy kryzys stał się faktem, zwierzchnicy wielu krajów zaczęli na gwałt przygotowywać plany ratunkowe dla gospodarek. Wpompowano w nie bajońskie sumy, dzięki czemu zamiast totalnego kataklizmu skończyło się jedynie na głębokiej recesji. Nikt z Wall Street nie został ukarany za spowodowanie tego galimatiasu, mało tego, szefowie instytucji finansowych odchodząc ze stanowisk dostali pokaźne odprawy. Kierowane przez nich korporacje określano mianem „too big too fail” (ang. zbyt duży, by upaść – przyp. red.). Ewentualne bankructwo zatrzęsłoby światowymi finansami.

Mimo to, plany rozbijania ich na mniejsze jednostki spaliły na panewce. Nie dość, że instytucje nie zostały

okrojone, to jeszcze się rozrosły. Bank of America łyknął sobie Meryll Lynch, JP Morgan przejął Bernd Sterns. A o powrocie do Glass-Steagall Act nikt nawet nie chce słyszeć. Dochodzę do smutnego wniosku, że nie potrafimy uczyć się na własnych błędach. Rynki finansowe cały czas działają na tych samych zasadach, które wcześniej doprowadziły do kryzysu, fundusze inwestycyjne sztucznie sterują kursami walut, akcji i surowców, a banki spekulują naszymi pieniędzmi.

Media wmówiły społeczeństwu, że źródło obecnych problemów Europy, wypływa z Grecji. Nic bardziej mylnego. To nie jest problem Grecji. To jest problem Włoch i Hiszpanii, których gospodarka jest większa niż grecka, irlandzka i portugalska razem wzięte. A włoska jest dwa razy większa niż hiszpańska. Strefa euro mogłaby wziąć na utrzymanie Grecję do końca świata i jeden dzień dłużej. Gdyby jednak zbankrutowały Włochy i Hiszpania, wspólna waluta europejska przeszłaby do historii, a wraz z nią pewnie i cała wspólnota.

Spis treści:

Część – 1 https://www.pozycjonowanie-stron-rzeszow.pl/kapitalizm-podczas-zawalu-ekonomia-cz-1/
Część – 2 https://www.pozycjonowanie-stron-rzeszow.pl/kapitalizm-podczas-zawalu-ekonomia-cz-2/
Część – 3 https://www.pozycjonowanie-stron-rzeszow.pl/kapitalizm-podczas-zawalu-ekonomia-cz-3/
Część – 4 https://www.pozycjonowanie-stron-rzeszow.pl/kapitalizm-podczas-zawalu-ekonomia-cz-4/

Facebook Comments
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Człowiek

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Żuraw warsztatowy

Żuraw warsztatowy Wszędzie tam, gdzie zachodzi potrzeba podniesienie mniejszego bądź więks…