Jakiś czas temu postanowiłem sprzedać mój wysłużony motocykl i kupić samochód. Oczywiście, spośród wszystkich modeli dostępnych na rynku chciałem wybrać ten, który najbardziej odpowiadałby moim oczekiwaniom. W internecie znalazłem stronę z poradami dotyczącymi zakupu czterech kółek. Aby dowiedzieć się, jaki samochód jest tym moim wymarzonym, musiałem wypełnić ankietę sprawdzającą moje preferencje: od pojemności i mocy silnika, przez bezpieczeństwo, po cenę.

Odpowiedź na wszystkie pytania zajęła mi 20 minut. Z niecierpliwością czekałem na wyniki testu, dzięki któremu miałem poznać idealny dla mnie wóz. Napięcie rosło z sekundy na sekundę…

Jakież było moje rozczarowanie, kiedy na ekranie komputera zobaczyłem zdjęcie Forda Taurusa. Wielkiego i bardzo popularnego samochodu dla amerykańskiej klasy średniej. „Ten samochód do mnie nie pasuje” – pomyślałem – choć na pewno pasowały mi: wielki bagażnik, niskie spalanie, średnia cena i rzadkie przeglądy. Wiedziałem, że tego modelu na pewno nie chcę, bo wizerunek marki jakoś nie pasował do moich myśli na temat mojego wizerunku.

Jedyne, co mi pozostało, to… rozpoczęcie całej procedury od nowa. Znów przez 20 minut odpowiadałem na pytania, ale tym razem modyfikowałem wybór parametrów tak, aby uniknąć widoku „molocha” na moim komputerze. Tym razem internetowy doradca był na tyle uprzejmy, by zalecić mi kupno małego kabrioletu – Mazdy Mia-ta. I teraz się zgodziłem, a potem kupiłem.

Moja historia jest najlepszym dowodem na to, że rzadko dokonujemy wyboru w oparciu o prawdziwe wewnętrzne preferencje. Zamiast tego manipulujemy naszymi wyborami tak, by zyskać poczucie, że działamy w zgodzie z zewnętrznymi wyobrażeniami o samych sobie.

Proces podejmowania kluczowych decyzji i uzasadnianie swoich pragnień dotyczy każdej sfery życia – także tej biznesowej. Początkujący przedsiębiorca, który chce żyć na przyzwoitym poziomie, zrezygnuje z wymarzonej szkoły tańca i zajmie się bardziej opłacalną sprzedażą telefonów komórkowych. Bo zamiast marzeń, chce mieć środki na ich spełnianie. Cel pozwala mu utrzymać pozytywny wizerunek swojej osoby w oczach innych ludzi.

Najważniejsze jest uświadomienie sobie, w jaki sposób podejmujemy decyzje. Istnieje też sposób, by robić to szybciej i bardziej efektywnie. Wystarczy użyć monety. Załóżmy, że po stronie reszki znajduje się usługa lub produkt, który wiesz, że się sprzeda, a orzełkiem jest ten, do którego masz bardzo emocjonalne podejście. Następnie śmiało rzuć monetę w górę. Gdy moneta upadnie, możesz uznać decyzję o wyborze za podjętą. Jeśli jednak nie jesteś zadowolony z wyniku, pozwól sobie na jeszcze jeden rzut. I jeszcze jeden… Możesz rzucać dotąd, dopóki nie wypadnie najbardziej pożądane rozwiązanie. Wtedy dostajesz to, czego chciałeś, a jednocześnie możesz żyć w przekonaniu, że decyzja, którą podjąłeś była zwykłym zrządzeniem losu. Albo – jak kto woli – łutem szczęścia.

Facebook Comments
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Człowiek

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Biznes na dużym ekranie – Gutek film cz.4

Widzowie w kinie Muranów nie mogą kupić popcornu przed seansem. Skąd taka decyzja? To świa…