Prokuratorskie śledztwo w sprawie okoliczności śmierci Dominiki S. nie potwierdziło sensacji Zbigniewa S. Dziewczyna nie została zamordowana. Sama odebrała sobie życie. Trafne okazały się wstępne ustalenia dotyczące przyczyny zgonu -śmierć była następstwem zażycia dużej ilości antydepresantów i popicia leków alkoholem. Ponad wszelką wątpliwość ustalono, że nikt nie nakłaniał młodej kobiety do popełnienia samobójstwa. Dominika S. nie była świadkiem koronnym nie korzystała z 24-godzinnej ochrony policyjnej.

Co się więc właściwie stało? Skąd tyle wątpliwości i niedomówień? Żeby poznać odpowiedzi na te pytania, należy cofnąć się do roku 2011. To wtedy zaczęła się historia, której tragiczny finał nastąpił w dwupokojowym mieszkaniu na jednym z osiedli w B.

Dwudziestoletnia wówczas Dominika ze zmiennym szczęściem próbowała sił na lokalnym rynku pracy. Ten jednak nie oferował zbyt wiele. Dziewczyna nie martwiła się – była świadoma, iż posiada atut, który bardzo ułatwia życie. Tym atutem była jej niebanalna uroda. Dziewczyna mogłaby z powodzeniem startować w konkursach piękności lub zostać modelką, ale takich ambicji nie miała. Marzyła natomiast o poznaniu mężczyzny, który zapewniłby jej spokojną i w miarę dostatnią egzystencję. Naturalnie, musiałby także zaakceptować, a może i pokochać jej córeczkę. W zamian, Dominika byłaby najlepszą pod słońcem kochanką, panią domu, żoną i kim tylko dusza owego faceta by zapragnęła.

Uwierzyła, że jej plany zaczynają się spełniać, gdy poznała Grzegorza R. Nowy znajomy był sporo od niej starszy, powierzchowność miał mocno przeciętną, intelektualnie także nie wyróżniał się z tłumu. A jednak spodobał się dziewczynie, która nie szukała ekscytujących przygód, ale solidnego oparcia życiowego. Grzegorz ujął ją swoją bezpośredniością, poczuciem humoru i tym, że w przeciwieństwie do młodszych facetów, nie pozował za wszelką cenę na samca alfa. Był typem dobrego wujka, z którym trudno się nie zaprzyjaźnić.

Wobec dziewczyny zachowywał się szarmancko, był opiekuńczy i hojny, ale nie w jakiś szpanerski czy wulgarny sposób. Na początku znajomości powiedział, że zajmuje się interesami. Nie wyjaśnił jednak jakimi.

– Widzę, na którym kwiatku leży kasa i skaczę sobie z jednego na drugi – stwierdził dość enigmatycznie. Myślała, że może gra na giełdzie lub coś w tym stylu. Musiały to być w każdym razie intratne zajęcia. Grzegorz R. jeździł nowym modelem BMW, nosił szwajcarski zegarek, a czasami, dla śmiechu – jak mówił – zakładał na szyję gruby złoty łańcuch.

Po kilku randkach w restauracjach i kawiarniach zaprosił Dominikę do domu. Mieszkał w małej wiosce nad Wisłą. Obszerna rezydencja z dwiema łazienkami, olbrzymi plazmowy telewizor i meble wykonane na namówienie olśniły dziewczynę, która taki luksus widziała dotąd tylko w serialach i folderach reklamowych. Dostrzegła jednak, że drogie meble pokrywa kurz, a zasłony w oknach są niedobrane kolorystycznie. Ten dysonans mógł świadczyć o tym, że brakuje w tym domu kobiecej ręki. Pomyślała rozmarzona, że być może wkrótce się to zmieni.

Grzegorz najwyraźniej czytał jej w myślach. – Straszny ze mnie bałaganiarz, a mój gust nadaje się na wysypisko śmieci. Ale nic na to nie poradzę – uśmiechnął się z zażenowaniem. Siedzieli na sofie, z której w kilku miejscach odchodziło obicie. W rogu salonu na niskim stoliku stał kolorowy rząd butelek z alkoholami.

Zaproponował drinka, a ona odparła, że z przyjemnością się z nim napije Zaczął sporządzać mieszankę, dolewając do szklanek kilka różnych trunków.

– To specjalny koktajl, po którym poczujesz się, jakbyś znalazła się w niebie – zapowiadał kuszącym tonem.

– Żeby podziałało, trzeba wypić duszkiem – poinstruował. Zrobiła to. Upłynęło kilka minut, gdy poczuła dziwny zamęt w głowie. Wydawało jej się, że Grzegorz podszedł do niej i chwycił ją za rękę.

Potem straciła świadomość.

Wszystkie części artykułu Blondynka z pierwszego piętrahttps://www.pozycjonowanie-stron-rzeszow.pl/tag/blondynka-z-pierwszego-pietra/

Facebook Comments
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Człowiek

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Obiady domowe – zamówienia przez Internet

Każdy ma swoje indywidualne preferencje żywieniowe. Ludzie lubią jeść i chcą jeść dobrze, …