Dom Człowiek Blondynka z pierwszego piętra cz.1

Blondynka z pierwszego piętra cz.1

6 minut czytane
0
0
14
Blondynka z pierwszego piętra

Pani Jadzia spod szesnastki w zamyśleniu kiwała głową, jednak jej teoria była inna, jeszcze bardziej sensacyjna. Żadne tam narkotyki ani inny przemyt, ale… szpiegostwo. W przeciwnym razie nie robiliby takiej tajemnicy… Nie dalej jak przed tygodniem, oglądała film o agentce wywiadu, która została zdekonspirowana : – nie mając innego wyjścia – sięgnęła po kapsułkę z cyjankiem, jaką każdy szanujący się szpieg zawsze nosi przy sobie. Skąd coś takiego przyszło jej do głowy? Biedaczka z pierwszego piętra przypominała z urody filmową agentkę…


Dziewczyna pojawiła się w B. w maju 2015 roku. Wynajęła dwupokojowe mieszkanie w bloku. Nikt o niej nic nie wiedział, bo nie opowiadała o sobie. Wychodziła tylko po zakupy do pobliskiego sklepu osiedlowego i czasami na krótki spacer. Zachowywała się bardzo tajemniczo.

– Mila i uprzejma, ale nigdy się nie uśmiechała. Mówiła tylko „dzień dobry” i wyglądała na spiętą – zapamiętali sąsiedzi. Mężczyznom się podobała: wysoka, niebieskooka blondynka o idealnych kształtach. Nieco skandynawski typ urody. Kobietom zdecydowanie mniej przypadła do gustu. Początkowo podejrzewały, że jest prostytutką (taką bardziej luksusową). Tyle tylko, że dziewczyna prawie nie wychodziła z domu. Gości również nie miewała. Zawsze widywano ją samą.

Blondynka z pierwszego piętra nie nosiła bynajmniej ciuchów z lumpeksu, ale kreacje markowych producentów. W sklepie wybierała drogie wędliny i kosmetyki z górnej półki. Czynsz za mieszkanie w bloku to także spory wydatek. Ludzie zastanawiali się, skąd ma pieniądze, skoro niczym konkretnym się nie zajmuje.

A może ktoś za to wszystko płacił?

Ponoć kiedyś w markecie stojąca w kolejce do kasy kobieta zauważyła w jej portfelu zdjęcie małej dziewczynki. Czyżby córka? To możliwe, bo mała ze zdjęcia była nawet do niej podobna. Ale która matka zostawiłaby dziecko? Chyba tylko pozbawiona uczuć wywłoka, a na taką dziewczyna nie wyglądała…

W połowie września w bloku zjawiła się policja. Funkcjonariusze weszli do mieszkania tajemniczej lokatorki z pierwszego piętra i po pewnym czasie wynieśli stamtąd czarny worek z ciałem. Dziwne, że żaden z mieszkańców bloku nie wezwał policji. Czasami sygnałem, że u sąsiadów mogło wydarzyć się coś złego, jest nienaturalna cisza za ścianą bądź zapchana skrzynka pocztowa. Ale nie tym razem. Zagadką pozostawał sposób, w jaki policjanci trafili do mieszkania, w którym znajdowała się martwa dziewczyna.

Śledczy nie odpowiadali na żadne pytania dziennikarzy, którzy dowiedziawszy się o tajemniczym zgonie, próbowali uzyskać informacje na temat tego zdarzenia. Później wydano komunikat o toczącym się dochodzeniu, które miało na celu wyjaśnienie okoliczności śmierci 24-letniej Dominiki S. Na ciele zmarłej nie stwierdzono zewnętrznych obrażeń. Autopsja wykazała, że dziewczyna zażyła dużą ilość leków uspokajających, które popiła alkoholem.

Ze wstępnych ustaleń wynikało, że było to samobójstwo, aczkolwiek nie wykluczono zabójstwa. Brano też pod uwagę wersję, że ktoś mógł nakłonić kobietę do targnięcia się na życie. Sprawa przedstawiała się bardzo zagadkowo. W B. aż huczało od plotek na temat przyczyn śmierci młodej dziewczyny, która ledwie cztery miesiące wcześniej zjawiła się w mieście, gdzie nie miała żadnej rodziny ani przyjaciół.

Wszystkie części artykułu Blondynka z pierwszego piętrahttps://www.pozycjonowanie-stron-rzeszow.pl/tag/blondynka-z-pierwszego-pietra/

Facebook Comments
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Człowiek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Kominki na małe grzanie

Wystarczy pojechać do Malborka lub innego zamku czy patacu, by zrozumieć, co to znaczy wie…